Miesiąc: Styczeń 2016

W ostatnich latach Polska i Polacy zdecydowanie poczuli wzrost zagrożenia zewnętrznego, zwłaszcza ze strony wschodu, czyli od Rosji. Jej niesamowicie agresywne postępowanie z Ukrainą uwidoczniło nie tylko zapędy Władimira Putina, ale również zaprezentowała potęgę rosyjskiej armii w całości, a co najważniejsze – pokazała jak bardzo niezdolna do szybkiej odpowiedzi jest Unia Europejska czy NATO. Naturalnym oczekiwaniem Ukrainy nie mogło być, że NATO czy UE zadziałają bardziej zdecydowanie, ponieważ Ukraina jako taka nie jest strukturach ani jednej ani drugiej organizacji. Polska i Polacy zawsze miała wrażenie, że z tytułu swojej dużo poważniejszej roli w nowoczesnym zachodnim porządku świata i tych międzynarodowych sojuszach, będzie lepiej chroniona niż Ukraina. Niemniej sprawdzanie zdolności armii poszczególnych krajów, niskie wydatki na unowocześnianie wojsk czy brak jakichkolwiek skoordynowanych schematów szybkiego reagowania na zagrożenie wewnątrz NATO, udowodniło jak wiele jest jeszcze do poprawy. W NATO trwają od kilku lat bardzo aktywne prace na nadrobieniem tych zaległości, ale bez wątpienia jeszcze wiele lat zajmie przygotowanie się do stuprocentowo spójnej obrony.

Read Full Article

Jednym z najpoważniejszych zagadnień politycznych, społecznych czy dyplomatycznych ostatnich lat, stał się kryzys migracyjny. Wraz z nim u granic Europy toczy się walka Rosji z Ukrainą, korespondencyjna walka Rosji z Turcją i Turcji z Kurdami. Na terenie Europy dochodzi do coraz brutalniejszych ataków terrorystycznych, za które nie odpowiadają wcale osoby obcej narodowości, tylko na terenie Francji Francuzi, a w Belgii Belgowie. Wszystko to sprawia, że trwający i nasilający się kryzys migracyjny stanowi dla mocno już testowanej Wspólnoty Europejskiej ogromne wyzwanie i jak pokazują ostatnie miesiące – Europa z tym wyzwaniem kompletnie sobie nie radzi.

Pierwsze reakcje, zwłaszcza ze strony niemieckiego obozu, były jak najbardziej zachęcające imigrantów z terenów objętych konfliktami zbrojnymi, do przyjazdu na teren Unii Europejskiej. Bardzo szybko okazało się jednak, że liczby na graniach są tak zawrotne, że żadne centra i ośrodki dla imigrantów w Europie nie są w stanie pomieścić nawet jednej dziesiątek tych ludzi. Nie ma także żadnych na tyle sprawnych systemów ewidencjonowania i weryfikowania wszystkich aplikujących o azyl ludzi, aby szybko rozwiązać ten problem. W ostatnim czasie jasnym stało się dla wszystkich, że już teraz rozładowanie tej całej wielkiej kolejki ludzi jest niemożliwe, a za chwilę wraz z latem i kolejnym wzrostem działań Państwa Islamskiego na Bliskim Wschodzie, zaczną się kolejne próby masowych przemytów ludzi. Często kończą się one tragedią, a nawet po przycumowaniu do linii brzegowej Europy, problemy tych ludzi wcale się nie kończą, a często dopiero zaczynają. Także dlatego, że niechęć do nich w Europie jest coraz większa, także ze względu na to, że wiele państw Europy ma teraz własne spore problemy społeczne. Jednym z rozwiązań politycznych ma być sfinansowanie Turcji, aby przyjęła u siebie większość z tych ludzi i sama rozwiązała za europejskie pieniądze ten kryzys humanitarny, ale Turcja z pewnością będzie chciała ugrać coś więcej w tym zakresie, niż pieniądze.

Read Full Article

Kwestia bezpieczeństwa całej europejskiej strefy przez długie lata nie był poważnie poruszany i nie znajdował się na tzw. agendzie Unii Europejskiej. To sprawy gospodarcze przeważały, a poczucie bezpieczeństwa doprowadziło armie nawet tak dużych państw jak Niemcy, do całkowitego zaniechania inwestycji i poważnych treningów. NATO okazało się, co pokazał konflikt Rosji z Ukrainą, kompletnie nie przygotowane na jakiekolwiek szybkie i zdecydowane działania w przypadku zagrożenia zewnętrznego. Nawet zmobilizowanie wojsk okazałoby się zadaniem zbyt trudnym i wymagającym najpewniej kilku tygodni, by móc ostatecznie stawić opór jednemu silnemu przeciwnikowi jak Rosja, w której nie ma potrzeby porozumienia się i ważenia sojuszy czy prowadzenia dyplomacji. Takie państwa jak Rosja mogą skutecznie wracać do polityki imperializmu, ponieważ w swoim regionie nie mają sobie równych i jedynym gwarantem równowagi są właśnie sojusze. Gdy jednak sojusznicy nie są w stanie się dogadać lub mają skrajnie różne interesy i wizje rozwiązania konfliktu – jedno państwo może wykorzystać to bardzo na swoją korzyść.

Rosja jest tego świadoma i jej aktualny przywódca bardzo umiejętnie znajduje takie państwa jak Węgry czy Grecja albo Anglia, które są mocno na bakier z całą wspólnotą europejską, do której przynależą i zamierza ich wykorzystać do własnej gry przeciwko temu zastanemu zachodniemu ładowi. Może proponować chociażby dużo korzystniejsze ceny za ropę i gaz państwom, które w jakiś sposób okażą się przychylne dla moskiewskich interesów w Rosji. Wszystko to sprawia, że tylko silny sojusz jest w stanie zapobiec dalszej inwazji rosyjskiej, o której chwilowo nie mówi się dlatego, że Europa ma poważniejsze zmartwienia i wyzwania do rozwiązania. Tym, które spędza teraz sen z powiek wszystkich poważnych polityków w Europie to nie tylko kryzy imigracyjny, ale rosnące zagrożenie terrorystyczne, które z rzeczonym kryzysem wcale nie musi mieć wiele wspólnego.

Jak pokazują przypadki coraz brutalniejszych ataków terrorystycznych wewnątrz Unii Europejskiej, zwłaszcza zaś na terenie Francji, ich wykonawcami są osoby o obywatelstwie europejskim, wychowywane przez asymilowane rodziny, dobrze wykształcone przez krajowy system edukacyjny. Mimo tego, decydowały się w pewnym momencie na ulegnięcie wpływom indoktrynacji Państwa Islamskiego, które świetnie wykorzystuje nowoczesne technologie i kanały komunikacji elektronicznej do werbowania potencjalnych zamachowców. Proces szkolenia odbywa się przeważnie, a przynajmniej tak było do tej pory, poza granicami Europy, ale dla przeciętnego Europejczyka wylot nawet na trzy miesiące na Bliski Wschód przez wiele dekad nie był niczym wyzywającym czy podejrzanym.

Dzisiaj tak już nie jest, niemniej w ostatnich latach szacuje się, że do Europy po odpowiednim przeszkoleniu przez ISIS wróciło nawet kilka tysięcy potencjalnych uśpionych, czyli samotnych wilków – zamachowców, którzy czekają w spokoju na idealny moment do przeprowadzenia jak najbardziej brutalnego i widowiskowego ataku. Ostatnie wydarzenia w Paryżu pokazują tylko, że ich wyszkolenie i wyposażenie jest doskonałe, a poziom bezwzględności i determinacji praktycznie zawsze gwarantuje im sukces. Siły bezpieczeństwa, tak te konwencjonalne jak i specjalne, prawie zawsze są w stanie jedynie reagować na już dziejący się zamach – chociaż wydatki na to, aby umiejętnie przewidywać kolejne ataki i rozpracowywać siatki takich agentów i terrorystów są z roku na rok coraz większe. Wywiad i kontrwywiad jest w stanie z całą pewnością zagwarantować względny porządek publiczny, ale zagrożenie atakami wciąż jest bardzo wysokie. Fakt, że przeważnie dochodzi do nich wyłącznie z inicjatywy osób o europejskim obywatelstwie, zaprzecza ideom, jakoby to osoby z fali imigracyjnej odpowiadały za tę zmianę stanu rzeczy wewnątrz Europy. Ci ludzie uciekają po prostu przed takimi samymi formami terroru, które od wielu lat nasilają się w kraju ich pochodzenia, w przekonaniu, że Europa mimo wszystko jest bezpieczniejsza i zdolna do skuteczniejszego zwalczania takich przejawów terroryzmu.

Read Full Article

W ostatnich latach bardzo istotne wydawały się dla większości analityków obronności zagadnienia związane z dalszą agresywną ekspansją wojsk rosyjskich w stronę południa i zachodu. Wojna hybrydowa na Ukrainie przez kilka lat była tematem bodaj najważniejszym dla całych struktur NATO, które zobaczyły, że dotychczasowa strategia obchodzenia się z Rosją, jest bardzo nieskuteczne i na wypadek poważnego konfliktu, Sojusz Północnoatlantycki najpewniej zostały błyskawicznie zaskoczony i zdominowany. Najbardziej potrzebę długofalowego przeprogramowania polityki NATO odczuwają kraje najmocniej zagrożone przez Rosję, a więc Republiki Bałtyckie, Polska czy Czechy i Słowacka. Ukraina, jako pierwsza ofiara powrotu Rosji do imperialnej polityki, jednocześnie nie może liczyć na poważniejsze zaangażowanie wielkich państw zachodu w ten konflikt militarny ze względu na brak swojej obecności w strukturach NATO ani Unii Europejskiej.

Tylko przekonanie, że obecność Polski w tych organizacjach jest w stanie zagwarantować nam względną stabilność i nadzieję na bardziej zdecydowaną reakcję sojuszników w przypadku otwartej agresji także na Polskę, jest w stanie dać wielu Polakom poczucie bezpieczeństwa. Niemniej w ostatnim czasie da się zauważyć stopniowe zmniejszanie znaczenia konfliktu na wschodnich granicach Ukrainy dla poziomu bezpieczeństwa w Europie. W świadomości większości analityków i zwykłych ludzi, opinii publicznej i mediów, coraz poważniejszym wyzwaniem jest szybkie uporanie się z Państwem Islamskim. A ponieważ o szybkim zniszczeniu tej przeogromnej, świetnie finansowanej i mocno wspieranej przez cały świat radykalnego islamizmu organizacji, nie może być mowy – wszyscy tworzą sojusz w celu jakiegokolwiek jej osłabiania. Skrzętnie korzysta na tym Rosja, która jeszcze nie tak dawno była wrogiem nowego światowego porządku numer jeden, a dzisiaj po cichu stara się przykryć swoją obecność na Ukrainie własnymi działaniami wojskowymi na terenach przejmowanych przez ISIS.

Zagrożenie ze strony islamskiego fundamentalizmu jest jednak bardzo poważne, głównie ze względu na niesamowitą brutalność ataków, do jakich dochodzi ostatnio już nie tylko ba Bliskim Wschodzie, ale także w samej Europie. Działania Państwa Islamskiego, jak samodzielnie nazwała się ta organizacja terrorystyczna, zmierzają przede wszystkim do destabilizacji regionu i przejmowania kolejnych istotnych miast. Dzięki zajmowaniu obiektów umożliwiających wydobywanie ropy udało się ISIS stworzyć własne niezależne źródło finansowania. Dzięki temu wyposażenie fundamentalistów z ISIS jest doskonałe i dzięki nowoczesnym samochodem i ciężkiej broni są oni w stanie faktycznie szybko dominować kolejne bezbronne wioski i mniejsze miejscowości. Są jednak także zdolni do prowadzenia niemalże militarnego oblężenia całych miast, a służby walczące z nimi raczej nie angażują się w walki naziemne, tylko prowadzą aktywny ostrzał z powietrza, który do wygrania takiej konfrontacji nigdy nie będzie wystarczający.

Brutalne ataki terrorystów na kurorty turystyczne chociażby w Tunezji czy Egipcie i Turcji, mają za zadanie nie tylko pokazać na zewnątrz i do środka, jak silna i zdolna do wszystkiego jest to organizacja. Bardzo ważne jest zabicie w trakcie takich zamachów jak największej liczby europejskich i międzynarodowych turystów, gdyż organizacje te doskonale wiedzą, jak znacząco odciska się to zawsze na świadomości obywateli tej globalnej demokratycznej wspólnoty. Nagle tereny tak chętnie wybierane do celów turystycznych zaczynają masowo kojarzyć się z mordami czy brutalnymi egzekucjami chrześcijan i wielu ludzi słusznie decyduje się szukać innych kierunków turystycznych podróży. Jedyny element łączący takie kraje jak Tunezja z nowoczesnym światem, a więc kapitał i kultura europejska, nagle się kończą. Dla radykalnej organizacji to pierwszy krok do destabilizacji sytuacji także tam, gdzie do tej pory wydawało się, że panuje – jak na afrykańskie czy bliskowschodnie warunki – dość demokratyczne społeczeństwo. Skoro ISIS jest w stanie całkowicie przejmować rządzenie w regionach od zawsze niestabilnych, a dodatkowo także destabilizuje te, wydawało się, silne państwa – zagrożenie nie może być bagatelizowane. Sam ostrzał Państwa Islamskiego, jaki prowadzony jest przez połączone siły Turcji, Arabii Saudyjskiej, Stanów Zjednoczonych, ale także Australii, nie będzie skuteczny na tyle, by organizację tę zatrzymać.

Co jednak dla oceny całej sytuacji i jej powagi najważniejsze – Państwo Islamskie coraz częściej skutecznie przeprowadza brutalne ataki w samej Europie i robi to niejednokrotnie rękoma osób o europejskim pochodzeniu, ale zindoktrynowanym przez ISIS, przeważnie przez Internet, i przeszkolonych gdzieś na Bliskim Wschodzie. Dla przeciętnego wychowanego we Francji potomka imigranckiej rodziny wyjazd gdziekolwiek do Afryki czy na Bliski Wschód, nigdy nie był problemem. Po takich podróżach coraz częściej do Europy wracają jednak ludzie czekający tylko w ukryciu na odpowiedni impuls lub współpracowników, by przeprowadzić długo przygotowany w myślach atak. Ich skala jest tak wielka, jak chociażby ostatnio w Paryżu, gdzie najpierw zabito kilkanaście osób w wyniku ataku na redakcję czasopisma satyrycznego, oraz niedawno, gdy zabito ponad sto osób na ulicach tego miasta i w Sali koncertowej.

Read Full Article