soldier-504966_1280

Stan polskiej armii

O stanie armii nie dyskutuje się zbyt często, a nawet jeśli już do mediów przebija się debata nad stanem technicznym czy gotowością do obrony polskiej armii, przechodzi ona zbyt często na poziom populistycznej politycznej walki, a nie strategicznego planowania reform. Oczywiście nie jest dla państwa zbyt pożądaną sytuacją, kiedy o problemach armii, jej finansowaniu czy organizacji, rozmawia się publicznie, albowiem jest to odbierane jako słabość organizacyjna całego ministerstwa lub nawet rządu. Największym zagrożeniem jest udostępnienie w ten sposób zbyt wielu danych wywiadom zagranicznym – nie muszą one nawet zbyt mocno silić się na badania i analizy działań danego ministerstwa, ponieważ dziennikarze i sami politycy, poprzez swoje medialne wypowiedzi, bardzo wiele zdradzają na temat funkcjonowania obrony przeciwlotniczej czy zabezpieczenia infrastruktury krytycznej na wypadek ataku terrorystycznego.
W wojskowości, podobnie jak w tajnych służbach i innych specjalnych jednostkach realizujących kluczowe zadania z zakresu bezpieczeństwa państwa i nienaruszalności jego terytorium, panuje słuszne przekonanie, że dobrze pracujące służby to takie, o których nie mówi się w mediach. O działaniach prowadzących do podniesienia poziomu bezpieczeństwa kraju nie powinni zbyt wiele wiedzieć obywatele, ponieważ wraz z upowszechnianiem i udostępnianiem takich informacji obywatelom, dane te stają się publicznie dostępne i bardzo łatwe do przechwycenia przez każdego, kto ma dzisiaj dostęp do Internetu. Nie potrzeba więc często nawet szczególnych ataków hakerskich czy działań siatki wywiadowczej, aby uzyskać kluczowe informacje o strategii rozwoju obronności danego państwa czy też wypunktować najsłabsze elementy całego systemu obrony.
Nie oznacza to jednak, że na temat wojska i armii nie powinna odbyć się odpowiednia debata publiczna, która jasno nakreśliłaby priorytety polityki bezpieczeństwa. Wiele społeczeństw europejskich przyzwyczajonych w ostatnich dekadach do stabilności Unii Europejskiej i NATO kompletnie straciło przekonanie do tego, że wydatki rzędu dwóch procent PKB na wojskowość są absolutnie zbyt wysokie i zbędne – zważywszy na dość pokojowo mijający czas, dobrobyt i brak wielkich zmartwień czy poważnych konfliktów. Obecnie sytuacja ta już dawno minęła, do czego przyłożyły się rozmaite kryzysy i konflikty. Z jednej strony Unia Europejska i NATO stanęły w obliczu oczywistych i bardzo groźnych roszczeń Rosji względem najróżniejszych terenów do niej przyległych – chodzi głównie o odzyskanie licznych republik radzieckich, które po rozpadzie ZSRR mogły urządzać się po swojemu, korzystając ze słabości Moskwy. Dzisiaj słabość takich byłych republik, a teoretycznie już niezależnych i demokratycznych krajów jak Ukraina, przy rosnących aspiracjach wojskowych, gospodarczych i geograficznych władzy moskiewskiej, znów rodzi ogromne zagrożenie ze strony naszego wschodniego sąsiada.
Dodatkowym problemem jest na pewno umiejętne poradzenie sobie z napływem imigrantów i uchodźców, wśród których z całą pewnością jakiś odsetek stanowią osoby stwarzające w przyszłości zagrożenie dla spójnego systemu bezpieczeństwa. Już teraz wiele krajów Unii, jak Francja, Belgia i Anglia, ma spore problemy z tytułu terrorystycznych ataków – często realizowanych przez samych Europejczyków, nazywanych Samotnymi Wilkami, przeszkolonych przez Państwo Islamskie w przeszłości na terenach Syrii i nie tylko. Obecnie można śmiało stwierdzić, że terroryzm w Europie jest poważnym zagrożeniem a wojsko na pewno stanie się w najbliższych latach jednym z ważniejszych elementów systemu obrony wewnętrznej. Skończyły się już czasy, kiedy jedynym zmartwieniem armii było oglądanie się na ewentualne zagrożenia z zewnątrz i otwartą agresję przez granice państwa. Aktualnie największym wyzwaniem jest spójne kontrolowanie przez wszystkie służby – policję, służby specjalne, wywiad, wojsko – stabilności wewnętrznej i porządku publicznego.
Na pewno ostatnie lata to nie tylko w Polsce poważna debata nie nad tym, czy wydatki na bezpieczeństwo zwiększać, ale nad tym, jak te zwiększone wydatki konsumować. Kluczowe jest więc określenie głównych celów strategicznych, jakie armia chce osiągnąć lub jakie państwo stawia przed wojskiem i żołnierzami, a następnie oszacowanie sposobów na zrealizowanie tego celu oraz obliczenie kosztów. Reformowanie armii poprzez wprowadzenie nowych technologii, tworzenie systemów bezpieczeństwa np. przeciwlotniczego czy rakietowego, nie jest procesem, który trwa rok czy nawet trzy lata. To przeważnie proces rozłożony na blisko dekadę, w którym oprócz infrastruktury i technologii równie ważne jest wyszkolenie nowych żołnierzy do ich obsługi lub ewentualnie przekwalifikowanie obecnej kadry wojskowej, by potrafiła się w tych innowacyjnych warunkach pola bitwy odnaleźć.

You might also like

Dodaj komentarz