Miesiąc: Lipiec 2016

Poglądy na temat pozycji naszego kraju na świecie bywają skrajnie różne w zależności od opcji politycznej reprezentowanej przez osoby wygłaszające te poglądy. Nie jest jednak istotne to, jak Polakom wydaje się, że są postrzegani, lecz jak faktycznie nasz kraj odbierany jest wśród przedstawicieli innych krajów. Jednym z pierwszych czynników, które rzucają się w badaniach, to oczywiście niski odsetek mniejszości narodowych czy religijnych w naszym kraju – niekoniecznie musi to być wynikiem dyskryminacji czy ksenofobii wśród społeczeństwa, a może to być wynik wielu wieków takiej polityki społecznej czy imigranckiej, a nie innej. W rzeczywistości jednak dla przeciętnego mieszkańca innego kraju, Polska nie wydaje się miejscem szczególnie przychylnym do zamieszkania czy otwartym na inność i obcość, co z pewnością ma także wpływ na dość niskie zainteresowanie wielotysięcznej fali uchodźców obozowaniem właśnie na terenie naszego kraju. Polska nie wydaje im się nawet w połowie tak przyjaznym socjalnie i bytowo miejscem, jak kraje Starej Unii.

Pozycja Polski budowana jest oczywiście w dużej mierze przez nasze możliwości gospodarcze i na początku lat dziewięćdziesiątych mało kto poważnie liczył się z Polską, ponieważ nie posiadaliśmy żadnej siły nabywczej, własnej innowacyjnej produkcji. Polska stanowiła miejsce atrakcyjne tylko ze względu na dostęp do taniej siły roboczej. Dzisiaj sytuacja jest zgoła odmienna i wyniki polskiej gospodarki na tle innych krajów, zwłaszcza w okresie recesji, były wręcz doskonałe – konkurencyjność i innowacyjność podmiotów z naszej gospodarki także regularnie rośnie. W takich warunkach zainteresowanie międzynarodowego kapitału uruchamianiem swoich oddziałów i filii w Polsce rośnie, rośnie także partnerstwo i współpraca na płaszczyźnie politycznej między rządem z Warszawy a potencjalnymi partnerami handlowymi. Wszystko to musiało doprowadzić do dużo poważniejszego traktowania Polski przez całą międzynarodową opinię publiczną.

Read Full Article

W ostatnich latach dochodziło do regularnych debat na temat polskiej obronności – debat, które w ogromnym stopniu miały za zadanie zapewnić konkretnemu ugrupowaniu politycznemu zyski sondażowe i nowy kapitał polityczny. Dzisiaj, w momencie gdy do wyborów w Polsce jeszcze praktycznie cztery lata, władza ma możliwość realizowania bez najmniejszych ograniczeń swoich postulatów – posiada większość, dzięki której może swobodnie zarządzać nie tylko armią, ale całym państwem. A to oznacza, że można ze śmiałością zwiększać nakłady na armię – o ile taki jest konsensus. A właśnie takie są oczekiwania społeczne oraz nastawienie większości elit politycznych nie tylko w Polsce, ale całej Europie. Zagrożenie nie tylko ze strony mocarstwowych aspiracji Rosji, ale także wynikające z działań Państwa Islamskiego, czy niepokoje na pograniczy UE-Turcja – wszystko to sprawiło, że ostatnie lata to bardzo aktywne sprawdzanie obowiązujących procedur i kontrolowanie stanu armii.

Zaskoczeniem dla opinii publicznej na całym świecie było opublikowanie przez niemieckie media druzgoczącego raportu z jakości szkolenia i wyposażenia w jednostkach latających tamtejszej armii. Niemiecka armia uważana przez większość Europy za gwaranta stabilności i spokoju w tym regionie, okazała się kompletnie niezdolna do jakiegokolwiek działania. W przypadku niemieckiej armii z pewnością niedostatki nie wzięły się jednak z wielu lat oszczędzania czy mizerii tamtejszego przemysłu – jest to kraj, który zarówno stać na bogatą i nowoczesną armię, jak i posiada odpowiednie zaplecze technologiczne i infrastrukturalne, aby tę armię na własny koszt wybudować i wyposażyć. Niewątpliwie więc fakt tak złego zarządzania musiał wynikać nie z oszczędności, a po prostu położenia akcentów politycznych w innych miejscach – czy będzie to sfera socjalna, budowanie silnej gospodarki czy arena międzynarodowa.

Rezygnowanie z armii jako punktu centralnego współczesnego liberalnego kraju demokratycznego było swoistym trendem na prawie całym świecie – wiele krajów zrzeszonych w wielkich organizacjach jak UE, ONZ czy NATO poczuło się bezpiecznie do tego stopnia, że całe skupienie władz oraz starania administracji szły na zupełnie inne sfery rządzenia, aniżeli wojskowość i obronność. Dopiero ostatnie lata i chaotyczny przebieg konfliktów na wszystkich flankach NATO i Unii Europejskiej, doprowadziły włodarzy największych państw do bardziej obiektywnego przeglądu stanu swoich narodowych armii. Nie można więc do końca oskarżać jedno ugrupowanie o to, że bezpieczeństwo w Europie mocno się osłabiło w ostatnich latach. Spora część analityków twierdzi zresztą, że na bezpieczeństwo wewnątrz samej Unii wojsko raczej miałoby znikomy wpływ – oczywiście armia może zabezpieczyć nas przed atakami rosyjskich oddziałów separatystycznych czy postawić zasieki nie do przejścia dla imigrantów, ale w walce z terroryzmem czy nawet miejskimi zamieszkami, armia nie dysponuje ani uprawnieniami, ani środkami czy przeszkoleniem do działania.

Zadania armii powinny więc oscylować przede wszystkim wokół odpowiedniego treningu i wydawania sporych kwot na unowocześnienie tego, co aktualnie wymaga największej poprawy. Jeśli systemy wykrywania pocisków rakietowych w kraju oraz radary mobilne są bardzo przestarzałe – cały system obrony, nawet jeśli inne jego elementy będą dużo sprawniejsze, będzie tak mocny, jak jego najsłabszy punkt. Przeciwnicy w wypadku konfliktu będą zawsze mieli doskonały pogląd sytuacji u swojego przeciwnika, rozpracują dokładnie jego infrastrukturę, metody działania i po znalezieniu najsłabszych stron całej armii przeciwnika – właśnie w nie uderzyć. To sprawia, że wydatki na obronność powinny być stosunkowo wysokie – za takie zaś uznaje się ogólnie wydatki na poziomie około dwóch procent rocznego PKB państwa lub większe. Niektóre kraje jak Turcja, Rosja czy Stany Zjednoczone na swoją armię wydają znacznie więcej. Polska ze swoimi dwoma procentami PKB znajduje się bardzo wysoko na liście krajów zainteresowanych wydawaniem miliardów na swoje bezpieczeństwo i obronność. Problemem jak zwykle nie jest jednak tylko ilość środków finansowych do przeznaczenia, ale również sposób ich wydatkowania i wybory dokonywane przez osoby odpowiedzialne za konkretne inwestycje i projekty modernizacyjne w wojsku.

Read Full Article