Miesiąc: Grudzień 2015

Radzenie sobie z odpowiednimi przygotowaniami na wypadek konfliktu zbrojnego nie jest prostym zadaniem i w wielu krajach rządy nie kładą realnego nacisku na podnoszenie poziomu swojego bezpieczeństwa. Jak pokazały ostatnie badania i analizy oraz publikacje, w dużej mierze inspirowane nasilającym się konfliktem na linii Rosja-NATO, właśnie kraje członkowskie paktu północnoatlantyckiego mają tutaj najwięcej grzechów na sumieniu. Właśnie to przekonanie o kolektywnej zdolności obronnej całego Sojuszu sprawił, ze w ostatniej dekadzie praktycznie wszystkie kraje, z małymi wyjątkami, decydowały się na regularne obniżanie własnych wydatków na armię.
Pamiętać trzeba również o tym, że w dzisiejszych warunkach bojowych prowadzenie wojny nie ogranicza się już tylko i wyłącznie do ostrzału i walk w miastach, ale często odbywa się chociażby w sferze importu i eksportu podstawowych dóbr. Gdy przeciwnikiem jest Rosja, eksportująca swój gaz oraz ropę do prawie wszystkich państw europejskich, może dojść do całkowitego wstrzymania dostaw gazu chociażby w okresie zimowym. Nie trudno wyobrazić sobie, jak drastycznie takie wykorzystanie swoich surowców energetycznych do uderzenia w bezpieczeństwo energetyczne przeciwnika może wpłynąć na losy całej rywalizacji.
W istocie więc jednym z pierwszych kroków, jakie powinien wykonywać każdy pragnący zabezpieczyć się na wypadek takiego konfliktu, jest jak najdalej posunięta dywersyfikacja źródeł energii. W ten sposób popadnięcie w konflikt z jednym dużym dostawcą gazu czy ropy nie oznaczałby w żaden sposób sparaliżowania państwa. Ale nie tylko odcięcie dostaw ropy i gazu może zostać skutecznie wykorzystane w celach politycznych – Rosjanie do perfekcji dopracowali także proces negocjowania przychylności politycznej wraz z kontraktami gazowymi.
Wydatki niektórych państw na rzecz Rosji, z tytułu chociażby otrzymywanego gazu, liczone są w dziesiątkach miliardów. Możliwość otrzymania nawet kilkuprocentowego obniżenia kosztu transportowanego surowca czy zmniejszenie stawek za sam tranzyt przez kolejne państwa, już oznacza dla rządu kilkumiliardowe oszczędności. Wielu polityków, zwłaszcza populistycznych partii, pragnących kupować swoich wyborców chwilowymi akcjami i dofinansowaniami, chętnie decyduje się współpracować z Rosją tylko i wyłącznie w zamian za tańszy dostęp do surowców. Rosja z kolei działa z premedytacją w sposób, który ma podzielić dość jednomyślny do tej pory cywilizowany zachodni świat, z NATO i Unią Europejską na czele.
Najskuteczniejszym zaś sposobem na osłabianie solidarności tych podmiotów jest wynajdowanie na geopolitycznej mapie świata tych państw, w których władza byłaby najbardziej skora do współpracy z Moskwą. Wtedy, w zamian za określone korzyści czysto finansowe, Kreml oczekuje sojuszniczego nastawienia i przychylności w decyzjach podejmowanych następnie na arenie międzynarodowej przez swoich partnerów. Polityka taka w rosyjskim wydaniu sprawdza się nad wyraz skutecznie już od dekad, a ostatnie lata to wyjątkowy popis agresywnej polityki eksterytorialnej.

Read Full Article

W chwili obecnej sytuacja geopolityczna Polski może wydawać się dość umiarkowana, ale istotnym elementem, który wydaje się całkowicie uciekać w tej analizie, jest znikoma samodzielność wszystkich planów ewentualnościowych na wypadek konfliktu. Oczywiście w ostatnich latach, głównie za sprawą aneksji Krymu i bardzo ostrej agresji terytorialnej oraz politycznej Rosji na Ukrainie, temat ewentualnego konfliktu Polski z Rosją powrócił. W chwili obecnej jest on przykryty innymi sprawami, ważniejszymi z politycznego punktu widzenia, jak chociażby kryzys migracyjny. Niemniej w tle każdej debaty o bezpieczeństwie Polski w ostatnich latach musi znajdować się kwestia Rosji i tego, jakie kroki podejmować samodzielnie, a jakie wspólnie z zachodnimi partnerami, w celu ograniczenia możliwości prowadzenia hybrydowego konfliktu przez Rosję na terenie innych państw NATO.
Polska ma w tej debacie szczególne miejsce i stara się wyjątkowo głośno artykułować na arenie międzynarodowej interes Polaków, ponieważ po ewentualnym zniszczeniu oporu demokratycznej Ukrainy i niemal bezbolesnemu połknięciu małych republik bałtyckich – to Polska byłaby największym i najpoważniejszym wyzwaniem dla Moskwy. Dlatego przygotowanie się na ewentualne możliwości prowadzenia konfliktu jest w Polsce tak usilnie komentowane. Mimo że większość polityków jest w stanie zupełnie ponad podziałami zgodzić się co do sensu dbania o bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne, to już zgody co do metod osiągania tego bezpieczeństwa nie ma.
Bardzo istotne jest nie tylko to, aby inwestować w armię i infrastrukturę wojskową, chociaż bez wątpienia nie mając żadnych maszyn ani profesjonalnych żołnierzy do obsługi tych narzędzi, nie da się dzisiaj osiągnąć nic. Coraz ważniejsze, co pokazuje jednak konflikt Rosja-Ukraina, jest wykorzystanie mediów nie tylko do propagandy wewnętrznej, ale również umiejętnego manipulowania faktami w skali globalnej. Gdyby nie bardzo sprawna dezinformacja ze strony Rosji i całkowita negacja każdego faktu podawanego przez stronę ukraińską lub zachodnie media, obraz dobiegający masowego odbiorcę z Donbasu i Krymu byłby bardziej jednoznaczny. Istotne jest jednak dzisiaj nie tylko prowadzenie wojny informacyjnej, ale umiejętne tworzenie zagrożenia dla rywala od wewnątrz.
Inspirowanie ruchów separatystycznych i wspieranie cywilnych bojówek operujących na terenie przeciwnika, a najlepiej mobilizowanie jego własnych obywateli do głośnego popierania nowej władzy – to najskuteczniejszy sposób do wygrania każdej walki. Takie zachowanie nie jest już jednokierunkowe, konflikt w dzisiejszych warunkach stał się bardzo złożonym procesem, zarządzanie którym wymaga specjalnych zdolności oraz możliwości technologicznych i finansowych. Taka forma konfliktu nosi dzisiaj miano wojny hybrydowej, ponieważ odbywa się na wielu płaszczyznach, z których najgroźniejsza wcale nie musi polegać na prowadzeniu ostrzału czy innych brutalnych i śmiercionośnych działań zbrojnych w regionie – z taką mamy do czynienia właśnie na Ukrainie.

Read Full Article

Obecna władza w Polsce z pewnością wygrała wybory także dlatego, że jednym z głośniejszych haseł w jej kampanii wyborczej było przywrócenie Polsce godności. Ta natomiast miałaby się wiązać z całkowitym odejściem do jakiegokolwiek poddaństwa względem Rosji czy Niemiec. Oczywiście w rozumieniu tych polityków współpraca i próba osiągania kompromisu na arenie międzynarodowej, także za sprawą dyplomacji i umiejętnie prowadzonego biznesu, to poddaństwo. Dlatego jakiekolwiek oznaki konsyljacyjności czy przychylności ze strony organów międzynarodowych, odbierane były natychmiast jako poddaństwo i zależność.
W dzisiejszych warunkach widać więc wyraźnie, że dla nowych władz jakiekolwiek schlebianie mediom czy politykom niemieckim faktycznie nie jest w głowie. Chociaż względem Rosji padały często w kampanii wyborczej słowa jeszcze ostrzejsze – przede wszystkim ze względu na niechęć tamtejszych władz do jakiejkolwiek współpracy z polską stroną w sprawie katastrofy smoleńskiej – dzisiaj nie widać aż tak bardzo kolizyjnego kursu Warszawy w Moskwą.
Dzieje się tak z kilku głównych powodów – z geopolitycznego punktu widzenia zdecydowanie bliżej nam dzisiaj do zachodu, którego wyrazem jest nasza obecność w NATO i Unii Europejskiej. Ale zachodnie wartości cywilizacyjne, ze swoimi liberalnymi fundamentami, kompletnie nie mieszczą się w słowniku wartości dzisiejszej polskiej władzy. O wiele bardziej do wyobraźni rządu trafia sposób zarządzania państwem prezentowany przez Putina w Rosji, którą traktuje jak swoją prywatną własność. Dlatego mimo oczywistych różnic, jakie dzielą obecnie Polaków i Rosjan, rząd w Warszawie najpewniej będzie starał się pokazywać, że nasi wschodni sąsiedzi wcale w niczym nie ustępują zachodnim, do których tak bardzo w ostatnich dekadach chcieliśmy się za wszelką cenę zbliżyć.
Takie zachowanie nie pozostanie niezauważone ani przez międzynarodowy kapitał, który z pewnością nie będzie chciał się lokować w regionach pragnących wstąpił do rosyjskiego porządku biznesowego, ani naszym dotychczasowym sojusznikom. Aby cokolwiek w świecie znaczyć i mieć wpływ na podejmowane na samym szczycie globalnych organizacji decyzje, Polska potrzebowała ponad dwudziestu lat udawadniania, że jest stabilna i silna politycznie, społecznie i ekonomicznie. Dzisiaj wszystko to zostaje podważone i mimo licznych relacji biznesowych oraz politycznych utrzymywanych z wieloma ciekawymi państwami na świecie, wkrótce wszystko to może zostać obrócone w niwecz.
Przez długi czas na świecie dominowało przekonanie, że nawet najgorszy rząd nie jest w stanie sprawić, by silna gospodarka się zatrzymała. Dzisiaj widać jak na dłoni, że absolutnie każdą gospodarkę można zepsuć a nieodpowiedni politycy u sterów to największe zagrożenie nie tylko dla biznesu, ale całego społeczeństwa obywatelskiego i istoty praworządnego państwa demokratycznego. Wszystko to za sprawą kilku niewłaściwych i propagandowych decyzji politycznych krótkowzrocznie nakierowanych na opinię publiczną wewnątrz, a przypadkowo wystrzeloną na zewnątrz.

Read Full Article

W świecie współczesnych konfliktów zbrojnych stare i klasyczne metody, prawidła i strategie, przestają przynosić oczekiwane rezultaty. Skuteczna przewaga nad wrogiem oznacza przede wszystkim umiejętne wykorzystanie swojego położenia i wykorzystywanie każdej przewagi – także tej geopolitycznej. O znaczeniu państwa w świecie i jego roli na arenie międzynarodowej, decyduje wiele bardzo różnych aspektów, wśród których silna gospodarka bez wątpienia należy do najważniejszych elementów.
Kraje niedemokratyczne i wojowniczo nastawione do swoich słabszych sąsiadów, jak chociażby Chiny czy Rosja, wcale nie muszą poważnie obawiać się jakichkolwiek retorsji czy sankcji, a groźby i pohukiwania zachodnich dyplomatów większość decydentów z tych krajów kompletnie ignoruje. Nie należy zatem dziwić się mniejszym, słabszym i mało istotnym na arenie międzynarodowym podmiotom, by realnie wierzyły w swoje możliwości w walce z tak wielką machiną. Tym bardziej, że w konfliktach zbrojnych wykorzystuje się nie tylko swoje położenie, ale także możliwości chociażby w zakresie bezpieczeństwa energetycznego.
Klasycznym przykładem umiejętnego wykorzystania własnej pozycji na rynku handlu surowcami energetycznymi, jest Rosja, która bardzo skutecznie uderza w swoich politycznych wrogów podnosząc im ceny gazu, szczególnie w zimie. Kraje uniezależnione energetycznie są pod tym względem zdecydowanie lepiej chronione – zdywersyfikowanie swoich źródeł dostarczających energię, to podstawa mądrego dbania o bezpieczeństwo. Nie trudno wyobrazić sobie bowiem, jak wyglądałby wielki konflikt z Rosją w przypadku państwa, które podobnie jak Polska, czerpie praktycznie 90% gazu i ropy właśnie z rosyjskich źródeł.
W sytuacji takiej od zawsze znajdowała się Ukraina – aspirująca bardziej do zachodniej, europejskiej cywilizacji, cały czas przez swoje geopolityczne i historyczne położenie jest mocniej przyciągana jednak przez Rosję. O tym, że mocarstwowa polityka oparta na nieograniczonych wręcz zasobach surowcowych, pozwala na finansowanie działań wojennych i propagandowych kosztem reform społecznych i politycznych, wszyscy wiedzą od dawna. Stosunkowo od niedawna rośnie natomiast presja międzynarodowa, także na Rosję, by przestała funkcjonować na arenie globalnej jak szeryf stojący ponad prawem.
Niestety, jak to zwyczajowo ma miejsce w przypadku wielkiej dyplomacji – opiera się ona na słowach, deklaracjach i oczekiwaniach, a te zmieniają się w zależności od regionu, kraju, rządu czy wreszcie – epoki. I chociaż niektóre kraje mocniej zabiegają o przestrzeganie praw demokratycznych, czy wreszcie praw człowieka i obywatela oraz dziecka, wciąż trudno jest zmusić do określonego zachowania państwo, które jest tak potężne militarnie i finansowo, że może skutecznie samo stać przeciwko całej reszcie cywilizowanego świata przez całe dekady. Jeśli państwo jest tak zasobne i zarządzane twardą ręką, jak Rosja, wtedy nawet realne poparcie społeczne często nie musi wymagać żadnych manipulacji i fałszerstw – jest bowiem całkiem szczere.

Read Full Article