Miesiąc: Wrzesień 2015

Jak łatwo można zauważyć, coraz bardziej popularną formą aktywności wśród nie tylko młodych osób jest uprawianie różnego rodzaju gier taktycznych, związanych z militariami, gdzieś na poligonach za miastem. Już od kilku lat niesłabnącą popularnością cieszy się chociażby paintball, ostatnio coraz bardziej popularne jest ASG – bardziej agresywna i z pewnością bardziej bolesna forma strzelanki dla zabawy. Oczywiście – jak to w grach – zabawa nie wymaga jakiegoś szczególnego przygotowania, bardziej niż to liczy się prawdziwa chęć zabawy. Warto jednak przed wejściem na poligon zaopatrzyć się w kilka rzeczy, dzięki którym poczujemy się komfortowo i bezpiecznie. Jednym z obowiązkowych elementów powinny być specjalne buty taktyczne.

Po co nam buty taktyczne przy zabawie w paintball? Z kilku powodów:

– po pierwsze łatwiej będzie się nam w nich biegało. Buty taktyczne zaprojektowane oraz wykonane są w taki sposób, aby maksymalnie ułatwiać to zadanie. Skórzana cholewka, specjalnie wyprofilowana podeszwa odpowiednio amortyzująca każde stąpnięcie. To wszystko sprawia, że stopa przytrzymywana jest niezwykle skutecznie, mniej się męczy.

– po drugie doskonale komponują się z wojskowym mundurem. Dla wielu osób to pewnie element mniej istotny, ale nikt nie powie że w ogóle nieistotny. Zwłaszcza mężczyźni przebierający się za żołnierzy chcą wyglądać jak prawdziwi wojownicy a nie przebierańcy – w mundurze i adidasach. Buty taktyczne z pewnością dopełnią każdą bojową stylizację.

Do czego oprócz gry w paintball można jeszcze wykorzystać buty taktyczne? Zastosowań może być wiele. Świetnie nadają się dla osób uprawiających jakieś wyczynowe czy ekstremalne sporty. Świetnie sprawdzą się chociażby w parku linowym czy na wojskowej ścieżce zdrowia. Ostatnio bardzo intensywny, wręcz morderczy trening wysiłkowy jest w modzie i coraz więcej osób decyduje się na wydanie z siebie ostatnich potów, by tylko szybko i skutecznie zrzucić z siebie zbędne kilogramy.

Buty taktyczne doskonale nadają się także jako buty w góry. Wielu mężczyzn wybiera właśnie je ze względu na bardzo wysoką jakość ich wykonania. Takie buty taktyczne są lekkie, posiadają sprężystą, ergonomiczną i amortyzującą podeszwę, skórzaną cholewkę. Buty te doskonale trzymają nogę, oddychają – słowem sprawiają, że stopa czuje się w nich komfortowo. Świetnie sprawdzają się w trudnych górskich warunkach.

Gdzie można kupić buty taktyczne? Nie jest to jakieś szczególnie trudne zadanie. W Internecie aż roi się od sklepów oferujących sprzęt związany z militariami, w tym także owe buty. Jeśli jednak ktoś nie lubi kupować butów przez Internet, w sklepach stacjonarnych także może je znaleźć. Oczywiście nie we wszystkich, ale w tych specjalistycznych lub tych ze sprzętem do gry w paintball – jak najbardziej. Kupując je nie warto kierować się wyłącznie ceną. Najważniejsza jest jakość wykonania, bo to od niej zależy nasze bezpieczeństwo w trakcie ich używania. Chcąc kupić buty taktyczne należy liczyć się z wydatkiem kilkuset złotych. Warto podkreślić, że dobrej jakości towar będzie służył nam przez lata.

Read Full Article

Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele nowych cech i zastosowań można nadawać przedmiotom które już istnieją oraz przedmiotom, które wydawać by się mogło – są dokładnie sfokusowane na pełnienie określonej i tylko takiej funkcji. Okazuje się jednak, że nie ma rzeczy niemożliwych, a jak się chce, to można wszystko. W tę myśl przyjrzyjmy się więc temu, do czego mogą nam – zwykłym ludziom posłużyć buty wojskowe.

Zacznijmy może od ich krótkiej charakterystyki. Otóż buty wojskowe to dość wysokie buty, za kostkę, wykonane ze skóry naturalnej, sznurowane, na charakterystycznej podeszwie. Muszą być wygodne do biegania, wygodne dla stóp. Noga musi w nich oddychać, powinna czuć się swobodnie i świeżo nawet przez cały dzień. Powinny doskonale sprawdzać się na każdej nawierzchni, o każdej porze roku. Słowem – buty wojskowe, to takie buty, które teoretycznie można wykorzystać do wszystkiego.

Na co zatem mogą się nam nadać na co dzień? Otóż buty wojskowe są szczególnie ulubionym obuwiem dla wszystkich miłośników militariów oraz wszystkiego, co z nimi związane. Nic więc dziwnego, że bardzo chętnie sięgną po nie wszyscy Ci, którzy nie wyobrażają sobie życia bez przebierania się w wojskowe ciuchy i biegania po poligonie z karabinkiem do paintball lub ASG. W tych dziedzinach z całą pewnością buty wojskowe stanowią bardzo istotną część całego wyposażenia graczy, a co najważniejsze – gwarantują bezpieczeństwo uczestnikom.

Takie same buty wojskowe wielu mężczyzn, zwłaszcza w młodym wieku wykorzystuje jako buty tak zwane na zimę. Jest to bardzo słuszny wybór z kilku względów. Po pierwsze buty wykonane są ze skóry naturalnej dzięki czemu nie przemakają i trzymają temperaturę ciała jednocześnie pozwalając oddychać stopom. Poza tym mają długą cholewkę – w przypadku mroźnej i śnieżnej zimy to niezwykle ważny plus – nie pozwala przedostawać się wilgoci do środka, tym bardziej śniegowi. Poza tym mają one bardzo wygodną podeszwę, która ułatwia dreptanie zarówno po śnieżnych zaspach jak i po oblodzonej nawierzchni – w końcu buty takie muszą być niezawodne.

Podsumowując – buty wojskowe w czasie pokoju przydać się mogą w wielu sytuacjach. Szczególnie chętnie kupowane są przez panów słynących z zamiłowania do wszelkiego rodzaju militariów i wojska. Na pewno są doskonałym wyborem ze względu na świetną jakość, wspaniałe wykonanie i jak to niektórzy zwykli mówić – niezniszczalność. Wiele osób tak właśnie o nich mówi podkreślając w ten sposób ich niezawodność i możliwość przystosowania się do każdych warunków pogodowych i atmosferycznych.

Buty wojskowe to doskonały pomysł na prezent. Gdzie można je kupić? Chociażby w sklepach z militariami i artykułami wojskowymi czy do gry w paintball. Naprawdę nie są trudnodostępne, choć ich cena może przerażać pewne osoby. Kupując je jednak mamy pewność, że inwestujemy w obuwie, które chyba nigdy nas nie zawiedzie, oczywiście dopóki nie przetrzemy w nim podeszwy lub nie zniszczymy cholewki. Z całą pewnością – obuwie to, to świetnie ulokowane pieniądze.

Read Full Article

Nikt z nas nie chciałby żyć w państwie ogarniętym wojną. Jednak sytuacja polityczna na świecie jest napięta – i to nie podlega bynajmniej żadnej wątpliwości. Nigdy nie wiadomo, z której strony może nadejść zagrożenie, nigdy nie wiadomo, kto zechce zaburzyć nasz dotychczasowy spokój. Dlatego warto zastanawiać się nad pytaniem czy grozi nam wojna poważnie i nie odpowiadać od razu, że nie. Na to pytanie, warto chyba zawsze odpowiadać – tak.

Jak pokazuje historia, bardzo często jakże dramatyczna i zbroczona krwią, największe konflikty światowe były nie tylko efektem narastających konfliktów na międzynarodowej arenie politycznej. Znacznie częściej były one wynikiem decyzji pojedynczych osób, których nazwiska wszyscy doskonale znamy i kojarzymy. Znając nazwiska niektórych przywódców można czuć niepokój. W takiej sytuacji z całą pewnością na pytanie o to, czy grozi nam wojna, nie można odpowiedzieć przecząco.

Czy grozi nam wojna można z całą pewnością pytać się słysząc niemal codziennie o nowych akcjach inicjowanych przez tak zwane Państwo Islamskie – ISIS, które powstało kilka miesięcy temu na terytorium Syrii. Propaganda nienawiści i brutalizmu, którą od samego początku swojego istnienia sieją w mediach, filmiki ukazujące masowe egzekucje osób uznanych przez nich za niewierne budzą powszechną grozę. Jeszcze większy strach wzbudzają materiały ukazujące wychowanków tych terrorystów – małych chłopców składających i rozkładających karabiny maszynowe na czas, dzieci, które na pytanie: „czym będziesz zajmować się w przyszłości?” odpowiadają bez zająknięcia: „Będę zabijać niewiernych, takich jak ty!” W takiej sytuacji pytanie czy grozi nam wojna jest jak najbardziej zasadne oraz na miejscu i rzeczywiście jest się czego obawiać. Islamscy terroryści nie ukrywają, że zamierzają dokonywać ekspansji na zachód Europy, grożą nawet Polsce.

Czy grozi nam wojna w najbliższym czasie? Tego także nie możemy stwierdzić na sto procent. Choć władze kraju uspokajają, że póki co nie istnieje żadne ryzyko konfliktu zbrojnego, to jednak nie można powiedzieć, że sytuacja ta nie zmieni się w ciągu najbliższych tygodni czy też miesięcy. Każdy wie, jak napięte stosunki mamy chociażby z Rosją, która bez skrupułów opanowała terytoria Ukrainy i mimo oficjalnego pokoju nadal prowadzi konflikt zbrojny na granicy z zachodnim sąsiadem.

Z pewnością można mówić o wojnie cybernetycznej oraz wojnie w handlu. Liczne embarga jakimi wzajemnie obdarzają siebie kraje skutecznie rujnują gospodarkę, przemysł i inne gałęzie, które przez lata utrzymywały się głównie z handlu zagranicznego. Dzisiaj słyszymy, że Rosja wycofuje nawet zachodnie środki czystości.

Odpowiadając więc na pytanie Czy grozi nam wojna nie warto odpowiadać zbyt szybko. Można się zastanowić, czy już nie żyjemy w stanie wojny. Wszak wojna w dwudziestym pierwszym wieku, to nie musi być już tylko wyłącznie biegania z karabinem po ulicach i strzelanie do wroga. Wojna w dwudziestym pierwszym wieku, to wykorzystywanie technologii do prowadzenia konfliktów na różnych polach, niekoniecznie w bezpośrednim starciu, w którym ceną jest ludzkie życie.

Read Full Article

Żyjemy w czasach niezwykle niespokojnych – to fakt. Nie uspokajają nawet niedawno wypowiedziane słowa Ministra Obrony Polski – Tomasza Siemoniaka, który w obliczu narastającej agresji Państwa Islamskiego powiedział, że „spokojne czasy w Europie już dawno minęły”. Czy mamy jednak czego się obawiać? Czy będzie wojna w Polsce? Czy już dzisiaj powinniśmy mieć jakiś plan awaryjny na wypadek światowego konfliktu? Odpowiedź na każde z tych pytań w obecnej sytuacji – w sytuacji pokoju będzie tylko i wyłącznie gdybaniem. Ale spróbujmy…

Pytanie pierwsze – czy będzie wojna w Polsce jest pytaniem, na które dzisiaj z całą pewnością możemy odpowiedzieć – negatywnie. Nie jesteśmy w konflikcie z żadnym państwem, nikt nie stwarza dla nas bezpośredniego zagrożenia zbrojnego. Inną sprawą są przewidywane ataki terrorystyczne, ale należy wziąć poprawkę na to, że prawdopodobieństwo ich wystąpienia jest dość niskie, po drugie – jeśli już nastąpią, to nie na obszarze całego kraju, a jedynie w wybranych miastach. Poza tym atak terrorystyczny nie miałby w tym wypadku nic wspólnego z wojną, mógłby ją teoretycznie wywołać. Jakie są szanse na atak terrorystyczny w Polsce? Jak pokazują różnego rodzaju dane przekazywane przez odpowiednie służby pilnujące bezpieczeństwa na świecie, duże, ale są państwa – zwłaszcza na zachodzie Europy, w których wskaźnik zagrożenia jest znacznie wyższy niż u nas.

Pytanie drugie – czy warto mieć jakiś plan awaryjny na wypadek wystąpienia konfliktu zbrojnego, to pytanie które powinno wywołać u nas sporo refleksji, zwłaszcza w kontekście obecnej sytuacji politycznej na świecie. Warto zwrócić uwagę na to jak wielki problem ma Europa z imigrantami z krajów ogarniętych wojną. Jak bardzo nie potrafi sobie z nimi poradzić, jak bardzo nie wiadomo, co z nimi zrobić. Wniosek z tego taki, że nawet jeśli pytanie czy będzie wojna w Polsce pozostaje w sferze czystej imaginacji, to jednak warto mieć jakiś pomysł, plan awaryjny na to, gdyby taki konflikt nagle wybuchł. Jedni pewnie uciekaliby za granicę, tak jak robią to dzisiaj tysiące emigrantów, inni chcieliby zapewne walczyć o wolność ojczyzny.

Niezależnie od tego, czy będzie wojna w Polsce czy też nie, zawsze warto myśleć o tych, którzy muszą żyć w krajach ogarniętych konfliktem. Nie należy potępiać tych tysięcy emigrantów, którzy uciekają przed piekłem w swoim kraju. Zapewne każdy z nas, w obliczu realnego zagrożenia śmiercią z rąk żołnierzy uciekałby chroniąc swoich najbliższych, dzieci. Zrozumiałe jest to, dlaczego kraje, w których panuje pokój nie chcą mieszać się – do często wewnętrznych konfliktów w danych państwach, ale może warto byłoby wypracować jakiś ogólnoświatowy system, który pozwoli reagować w odpowiedni sposób chociażby na to, co dzieje się na świecie dzisiaj? Miejmy nadzieję, że władni tego świata zaczną się nad tym zastanawiać na poważnie. Póki co, cieszmy się, że na pytanie czy będzie wojna w Polsce, możemy odpowiadać – nie. Nie popadajmy jednak w sen, bo może się on szybko i boleśnie skończyć – jak wiadomo, sytuacja jest napięta.

Read Full Article

Tak się składa, że my – ludzie musimy w coś wierzyć, aby nadać swojemu życiu sens. Jedni wierzą w Boga, inni wierzą w pracę, w pieniądze, w miłość, w rodzinę i tak dalej. Musimy zajmować nasz umysł czymś, co w jakiś sposób nada naszemu życiu sens. Jest jeszcze jedna rzecz, którą uwielbiamy – bez względu na wykształcenie, pracę czy wiek – to przepowiednie. Słowa opisujące przyszłość, niekoniecznie w jasnych barwach, zapisane na kartach ksiąg sprzed kilkuset lat. Chętnie po nie sięgamy i szukamy w nich odniesień do panującej i otaczającej nas rzeczywistości, do wydarzeń, które już miały się odbyć. Oczywiście najbardziej fascynującymi momentami są te, kiedy dochodzimy do wniosku, że coś się sprawdziło….

Jednym z najchętniej czytanych i cytowanych przez nas wróżbitów przyszłości jest Nostradamus – z wykształcenia lekarz, z zamiłowania matematyk który żył w XVI wieku. Nostradamus dziś – bardziej niż z leczenia ludzi – znany jest ze swoich katastroficznych przepowiedni, które można przeczytać w wydanej w 1993 roku książce Francisa X Kinga pt. „Nostradamus. Wielka księga przepowiedni” . To, co charakterystyczne dla jego wróżb to to, że żadna z nich nie jest datowana. Nostradamus pisze – można tak powiedzieć – ogólnikami. Co jeszcze ciekawsze, swoje przepowiednie ujmował w rymowane czterowiersze pisane po sto centurii. Właściwie wszystkie dzieła zostały napisane w języku francuskim, tylko jedna w języku łacińskim.

Jak odczytywać przepowiednie Nostradamusa? Interpretatorzy podchodzą do tego bardzo sceptycznie. Jedni twierdzą, że pisał on o czasach i wydarzeniach sobie znanych, że pisał ogólnikami, które można dopasować do różnych zdarzeń. Istnieje także druga grupa interpretatorów. Ci z kolei uważają, że przewidział on najważniejsze wydarzenia w naszej historii. Miał przewidzieć między innymi tragiczną śmierć księżnej Diany czy też odwołanie Margaret Thatcher, światowy kryzys finansowy tudzież inwazję islamistów ze wschodu oraz południa. Co równie ciekawe, właśnie ataki islamistów, Nostradamus określił jako początek końca świata kierowany przez Antychrysta.

Jak pokazuje historia, islamiści ze wschodu i południa już nie raz na przełomie stuleci atakowali Europę. Nostradamus nie podając ani jednej daty nie daje nam więc pewności co do tego, kiedy ów koniec świata nastąpi. Najwięksi sceptycy, znający jego wróżby przepowiadają, że apokalipsa może rozegrać się nawet na dniach, gdyż – jak wiadomo – niedawno powstało Państwo Islamskie, które skutecznie daje o sobie znać poprzez masowe egzekucje niewiernych i publikowane z nich materiały w sieci.

Czy warto dawać wiarę przepowiednią takim jak te Nostradamusa? Zachęcamy do sceptycyzmu, zwłaszcza że mało jest takich które podają jakiekolwiek daty. Nie warto zaprzątać sobie głowy przepowiedniami sprzed setek lat, warto potraktować je bardziej jako ciekawostkę historyczną czy też naukową. Astrologia to niezwykle interesująca dziedzina, która jednak opiera się na wyobrażeniach oraz interpretacjach a jak powszechnie wiadomo – nie ma jedynych słusznych przekonań.

Read Full Article

Ziemniak, kartofel, pyra. Każdy z nas nazywa to warzywo inaczej, jednak każdy wie o które chodzi. Uprawiane już od wielu tysięcy lat. Obecnie można doliczyć się prawie pięciu tysięcy odmian, które różnią się miedzy sobą przede wszystkim kolorem i kształtem. Jednak dietetycy twierdzą, że to warzywo jest niezdrowe. Ale nie wszyscy. Część z nich twierdzi, że powinniśmy jeść ziemniaki. Czy będzie wojna między naukowcami o to, czy ziemniaki faktycznie powinniśmy jeść, czy też nie?

Okazuje się, że pomimo złej opinii na temat ziemniaka, jeśli zostanie on dobrze przyrządzony, bogaty jest w witaminy i składniki odżywcze. Musimy tak naprawdę nauczyć się dobrze gotować ziemniaki, bowiem rozgotowany może stracić wiele cennych składników. Jak widać dietetycy mają rację. Ziemniak ma witaminy. Jednak musimy o tym przekonać zagorzałych przeciwników tego warzywa. W przeciwnym wypadku będziemy musieli sobie zadać pytanie, czy nie będzie potrzebna wojna?

Dobrym sposobem na gotowanie ziemniaka jest przyrządzenie go w mundurku. W ten sposób nie tylko będzie smaczny i unikniemy jego rozgotowania, ale przede wszystkim po obraniu go wszystkie składniki mineralne zostaną w ziemniaku. Co, jeżeli nasze dzieci nie lubią tego typu ziemniaka? Czy będzie wojna między nimi a nami? Jak im wytłumaczyć, że tylko tak przyrządzony ziemniak da im najwięcej witamin?

Jeśli jednak nie lubimy, podobnie jak nasze dzieci, tego tupu ziemniaka i jedyne jakie potrafimy zjeść to ugotowane bez skórki, wówczas zaleca się gotowanie na parze. Jest to sposób, w którym nasz rarytas nie straci tego, co w nim najcenniejsze, a jeśli nawet straci, to na pewno o wiele mniej niż ugotowane w wodzie.

Najgorszą formą przyrządzania ziemniaka jest jego smażenie, szczególnie w głębokim oleju, np. frytki. Co, jeżeli jesteśmy na diecie, a kochamy takie ziemniaki? Czy będzie wojna pomiędzy naszym dietetykiem, a nami? Czy może jednak da się dojść do porozumienia? Chyba jednak będziemy musieli ustąpić, ponieważ możemy być pewni, że w tym wypadku kartofel nie zachowa żadnych wartości odżywczych i będzie jedynie pustymi, niezdrowymi kaloriami. Poza tym, jeśli kochamy frytki i jemy je w różnych knajpach możemy być pewni, że są one smażone na spalonym tłuszczu, używanym kilka razy. Co zrobić, żeby wyeliminować takie frytki z obiegu? Czy będzie wojna między konsumentami, a restauratorami?

Wiele z nas twierdzi, że ziemniak jest przyczyną naszych grubych ud, oponki na brzuchu i generalnie wszystko co złe, to ziemniak. Czy będzie z tego powodu wojna między nami a ziemniakiem? Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że 225g ziemniaka zawiera 180 kalorii. A gotowany na parze świetnie nadaje się z każdym rodzajem warzyw. Taki zestaw nie tylko jest zdrowy, ale przede wszystkim nie szkodzi naszej sylwetce. Jak więc widać, żadna wojna nie będzie nikomu potrzebna. Musimy przyzwyczaić się do myśli, że ziemniak może być dla nas dobry i tyle. Nie możemy go wyeliminować z naszego jadłospisu, bo pozbędziemy się ważnych dla prawidłowego rozwoju składników odżywczych.

Read Full Article

Jedzenie w biegu, to dla wielu z nas codzienność. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że przez to mamy problemy ze zdrowiem. Niewielu jednak wie, że od takiego jedzenia zależy również nasza waga.

Z badań naukowych wynika, że osoby, które wolno spożywają posiłki, szybciej się najadają, a co za tym idzie zjadają mniej kalorii oraz lepiej przyswajają składniki odżywcze. Naukowcy mają na ten temat wiele teorii. Tak często si o to kłócą, że może wyniknąć z tego trzecia wojna światowa.

Jak to jest możliwe? Otóż nasz mózg odbiera sygnały z całego organizmu, również z żołądka. Mniej więcej po 20 minutach od rozpoczęcia posiłku nasz żołądek wysyła sygnał o ilości zjedzonego posiłku. Mózg natomiast wysyła sygnał o sytości. Jeśli nasz posiłek skończymy przed tym czasem, może się okazać, że zjedliśmy za dużo, a nasz mózg nie zdążył wysłać sygnału zatrzymującego nasze łaknienie.

Jak więc sprawić, żeby zjeść mniej i żeby nasz mózg zdążył zapalić czerwoną lampkę z napisem „STOP”? Jeśli chcemy jeść wolniej powinniśmy się przyjrzeć osobom z rejonów śródziemnomorskich. To właśnie w krajach śródziemnomorskich ludzie celebrują jedzone posiłki. Przeznaczają na nie bardzo dużo czasu, spożywają je ze znajomymi. W innych krajach uprzemysłowionych, gdzie nie ma czasu na posiłki takie celebrowanie jedzenia bardzo denerwuje ludzi, dlatego też musimy uważać, żeby z powodów żywieniowych nie wybuchła trzecia wojna światowa.

Pamiętać musimy spożywając posiłki, żeby podczas jedzenia odkładać sztućce i przerywać jedzenie na jakiś czas, aby nasz mózg mógł wysłać sygnał, że jesteśmy najedzeni. W tym czasie możemy sobie pooglądać potrawę którą jemy i zastanowić się, jeśli jemy ją w restauracji, czy nam smakuje czy nie, czy należy jej się nagroda w postaci napiwku czy też nie.

Tego, jakim tempem powinniśmy jeść, aby się nie przejadać musimy nauczyć się sami. Ale jeśli już wyczujemy ile czasu potrzebujemy, żeby zjeść a się nie przejeść, wówczas rezultaty wolnego jedzenia będzie widać szybciej, niż byśmy się tego spodziewali. Dlatego też musimy robić mniej jedzenia, żeby nie musieć go mrozić.

Często zdarza się, szczególnie podczas świąt, że zrobimy więcej jedzenia, niż będzie spożyte. Zawsze kłócimy się o to z bliskimi, co może doprowadzić do trzeciej wojny światowej. Dlatego też normalną rzeczą w takim wypadku jest to, że, aby się ono nie popsuło zamrażamy je. Musimy pamiętać o tym, że żeby nie wywołać trzeciej wojny światowej, najlepiej słuchać starszych i mrozić wszystko tak, jak oni chcą. Nie tylko przyrządzone jedzenie, ale także półprodukty, z których przygotowujemy posiłki często zamrażamy, np. warzywa, które wyhodowaliśmy we własnym ogródku. Jak to zrobić, aby żywność po rozmrożeniu nadawała się do spożycia? Naukowcy mają podzielone zdania, jeżeli chodzi o mrożenie produktów. Często się kłócą o tego typu rzeczy, a to pierwszy krok do trzeciej wojny światowej.

Duże znaczenie ma czas, w jakim zamrażane są potrawy. Okazuje się, że im dłuższy czas zamrażania, tym więcej lodu osadza się na tym zamrażanym produkcie, wnikając w jego komórki. Jeśli produkt zamrożony jest w krótkim czasie, wówczas tworzą się małe kryształki, które nie uszkadzają struktury produktu, a co za tym idzie nie uciekają z nich witaminy, walory smakowe i składniki odżywcze.

Musimy pamiętać, że zamrażana żywność powinna być podzielona na małe porcje, pozwoli to nie tylko na odmrażanie odpowiednich ilości, ale przede wszystkim na równomierne zamrażanie. Jeśli musimy kupić nową lodówkę, warto zwrócić uwagę na to, czy ma ona opcję szybkiego zamrażania, bo taka lodówka będzie najlepsza. Każdy ma swój sposób zamrażania, dlatego ludzie często się o to kłócą, przez co trzecia wojna światowa wisi na włosku.

Read Full Article

Każdy wie, że warzywa oraz owoce są największą bombą witaminową na talerzu. Słynne bitwy, jakie zawsze tworzono pomiędzy zwolennikami warzyw a owoców z pewnością przejdą do historii. Jednak czy te warzywa i te owoce, których słynne bitwy dotyczyły faktycznie są tylko bombą witaminową, czy może również powinniśmy na nie uważać? Czy okaże się, że te zdrowe rzeczy mogą okazać się zabójcami dla naszego organizmu? Jak się okazuje rozmowy między naukowcami nie są słynnymi bitwami, ponieważ nie chce się straszyć potencjalnego konsumenta. Nikt bowiem zwykłego zjadacza owoców i warzyw nie informuje o tym ile mogą mieć one w sobie zanieczyszczeń, pestycydów oraz metali ciężkich.

Szukając diety odpowiedniej dla siebie, w każdej znajdziemy zapis, że najlepiej jest jeść warzywa i owoce pięć razy dziennie. Każą je gotować na parze, a nie jak to się najczęściej robi w wodzie. Uważają, że te ugotowane na parze posiadają więcej witamin i składników mineralnych, natomiast te, które są ugotowane w wodzie te wszystkie składniki tracą.

Jednak mówiąc o warzywach nie mówi się o tym, że nasze środowisko jest w tej chwili tak zanieczyszczone, że te zdrowe warzywa i owoce mogą naprawdę wielu z nas zaszkodzić. Jednak ekolodzy zaczynają toczyć bitwy, które mogą nosić miano słynnych bitw, ponieważ chcą, aby ludzie wiedzieli, co kryje się w warzywach i owocach, które spożywają. Warzywa rosnąc sobie w ziemi zbierają zanieczyszczenia nie tylko z powietrza, ale wchłaniają także zanieczyszczenia z ziemi, a w niej czyhają na nasze marchewki, pietruszki, pory i inne smaczne warzywka pestycydy, metale ciężkie i inne zanieczyszczenia. Ekolodzy naprawdę tworzą słynne bitwy o to, żebyśmy mogli zjeść zdrowe warzywa i owoce. Jednak czy te słynne bitwy coś dadzą? Nasze środowisko jest już tak zanieczyszczone, że nie jesteśmy w stanie wytępić pestycydów i chemikaliów z naszych warzyw.

A wszystko przez rosnące uprzemysłowienie świata. Pośrednimi zanieczyszczeniami są pyły i gazy unoszące się w powietrzu, a bezpośrednimi chemikalia, którymi faszerujemy nasze warzywa, żeby wytrzymywały długi okres leżakowania przez zimę, były zawsze piękne, jędrne i kolorowe. Ale wielu z nas nie zastanawia się nad tym, że szkodzi nie tylko innym, ale sobie też.

Jednym z owoców, które zbierają żniwo zanieczyszczeń, jak i pestycydów jest truskawka. Te same owoce przywołują w nas podczas zimowych wieczorów wspomnienia lata jest truskawka. Jest ona nie tylko pyszna i czerwona, ale również zdrowa. Okazuje się, bowiem, że posiada o wiele więcej witaminy C, aniżeli grejpfrut czy cytryna. Do tego potrafi odtruć i oczyścić nasz organizm z toksyn oraz dzięki temu, że jest krwiotwórcza zapobiega anemii. Do tego pomaga w dobrej przemianie materii oraz jest bogata w wapń, fosfor oraz mikro- i makroelementy.

Wielu z nas nie myśli o tym, że powinno spożywać owoce dla swojego zdrowia. Dawka spożywana przez przeciętnego Europejczyka, to 36% dziennego zapotrzebowania, którą zaleca Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). 36% jest to nie wystarczająca ilość, aby każdy normalny człowiek prawidłowo funkcjonował.

Read Full Article

Każdy człowiek się poci. Kiedy jest ciepło, albo kiedy intensywnie się ruszamy możemy stracić od jednego do dwóch litrów wody z organizmu. Jeśli jej odpowiednio szybko nie uzupełnimy, to może dojść do odwodnienia organizmu, które może zagrażać naszemu zdrowi, a nawet i życiu. Czym najlepiej uzupełnić braki? Pamiętajmy, że dobrze obmyślana strategia nawadniania organizmu przyniesie najlepsze skutki.

Kiedy ciężko pracujemy lub ćwiczymy wraz z potem nie pozbywamy się nie tylko wody, ale także składników mineralnych oraz witamin. Obecnie najpopularniejszym napojem, który ma zaspokoić zapotrzebowanie organizmu są izotoniki. Nawadnianie organizmu tego typu napojami, to dobra strategia dla naszego organizmu. Izotoniki to specjalnie skomponowane napoje, w skład których oprócz wody wchodzą specjalnie skomponowane minerały, węglowodany, a często również witaminy. Dzięki temu nasz organizm jest odpowiednio odżywiony – czyli nasza strategia dobrego odżywiania działa.

Czy takie napoje można pić? Jeśli tak to w jaki sposób i w jakich ilościach? Każdy organizm jest inny, dlatego dla każdego konsumenta powinna być obmyślana inna strategia. Musimy pamiętać, że takie napoje oczywiście można pić, ponieważ niezbędne składniki mineralne są potrzebne organizmowi. Jeśli chcemy wypić napój izotoniczny, to pamiętajmy o strategii odżywiania naszego organizmu – koniecznie musimy pamiętać, że nie możemy pić go tzw. duszkiem, czyli w pośpiechu. Powinniśmy się nim delektować i pić go małymi łyczkami. Przyjmuje się, że wypicie około 250 ml, czyli szklanki takiego napoju nie powinno trwać krócej niż minutę. Taka strategia picia tego typu napojów jest najlepsza dla każdego rodzaju organizmu (dla sportowca, dla nastolatka, dla mężczyzny i kobiety).

Jeśli jesteśmy zgrzani nie powinniśmy pić napojów zbyt ciepłych, bo jak wiadomo zalegają w żołądku, a tym samym trudniej się wchłaniają. Nie powinniśmy również pić ich za zimnych. Dobrze jest, kiedy są one delikatnie schłodzone, wtedy nie tylko smakują najlepiej, ale również chłodzą rozpalone ciało.

Ile takiego napoju można wypić, żeby było to bezpieczne dla organizmu? Wiele osób twierdzi, że przed intensywnym wysiłkiem dobrze jest wypić około 500 ml takiego napoju, w celu zabezpieczenia organizmu przed utratą wody. Podczas wysiłku należy podawać kolejne 200 ml co 30 minut, a po zakończeniu należy wypić kolejne 500 ml.

Pamiętajmy, że izotoniki są o wiele lepszym rozwiązaniem niż wszystkie napoje gazowane, coca-cola, soki, czy nawet woda. Okazuje się bowiem, że woda nie posiada zbyt wielu składników mineralnych i witamin. Dlatego też, jeżeli chcemy o siebie odpowiednio zadbać, to jak najbardziej powinniśmy postawić na izotoniki. Dzięki nim nasz organizm będzie doskonale odżywiony, my będziemy szczęśliwsi, ponieważ będziemy mieli w sobie o wiele więcej energii. A przecież o to właśnie nam chodzi. Pamiętajmy – jeżeli chcemy zadbać o nasz organizm, to najważniejsza jest strategia. Bez niej nawet jeżeli chcielibyśmy jak najlepiej, to nic nam nie wyjdzie z naszych pomysłów.

Read Full Article

Kiedy chcemy zjeść, bądź napić się czegoś zdrowego, często zastanawiamy się, co powinniśmy wybrać i jak to wpleść do naszej diety. Popularna reklama mówi: „Pij mleko, będziesz wielki”. Niektórzy swoim dzieciom powtarzają – pij mleko, a zajdziesz daleko. Takie powtarzanie tak naprawdę nic nie da. Jeżeli chcemy naszemu dziecku przemycać mleko do diety, to najważniejsza jest taktyka. Bez taktyki takie powtarzanie nic nam nie da. Czy jednak mleko jest naprawdę taki zdrowe? Czy przypadkiem naukowcy czegoś przed nami nie ukrywają? Okazuje się, że dla dobra przemysłu mleczarskiego również obmyślono taktykę i nie dopuszcza się do opinii publicznej głosu naukowców, którzy po badaniach doszli do wniosku, że mleko jest zabójcą człowieka, ponieważ może doprowadzić do astmy, raka, zawału oraz, co dziwne, ale może spowodować nasilenie objawów osteoporozy. Jak widać ta taktyka jest doskonała, ponieważ wielu z nas wierzy w to, że mleko jest dobre, szczególnie dla dzieci.

I jak ustosunkować się do badań naukowców, kiedy od dziecka słyszymy, że powinniśmy pić mleko, bo jest zdrowe. Czy aby taktyka marketingowców od mleka jest dla naszego zdrowia dobra? Zaleca się bowiem wypijanie do 3 szklanek białego nektaru dziennie, nawet w dorosłym życiu. Można się o tym przekonać oglądając wiele reklam z udziałem gwiazd. To kolejna taktyka, która nakłania nas do picia mleka. To właśnie one nakłaniały nie tylko dzieci, ale również dorosłych do picia mleka codziennie. W Polsce ruszyła społeczna kampania, w której zachęcano do wypijania dwóch szklanek mleka dziennie. W innych krajach, np. w Stanach Zjednoczonych zachęcano, w podobnej kampanii do wypijania czterech szklanek dziennie.

W Polsce stworzono jedynie kampanię popierającą picie mleka, natomiast w innych krajach stworzono również kontr kampanię. Która taktyka okaże się lepsza?

Słuchając obu stron, zwykły śmiertelnik zaczyna się gubić. Kto tak naprawdę ma rację? Czy osoby uważające, że mleko jest potrzebne w organizmie człowieka i należy codziennie spożywać jego dawkę? Czy może powinniśmy posłuchać naukowców i lekarzy, którzy twierdzą, że picie mleka jest zgubne? Tak naprawdę jak zawsze prawda stoi po środku.

Tak naprawdę każdy człowiek sam powinien zdecydować, co jest dla niego dobre, a co nie. Jeżeli lubimy mleko i produkty mleko pochodne, to nawet, jeżeli ktoś obmyśli najlepszą taktykę, żeby nas zniechęcić do jego picia, to z pewnością mu się to nie uda. Jeżeli zaś nie lubimy mleka, to nikt nie zmusi nas do jego picia. Jak więc widać – każdy ma swój rozum i żadna taktyka nie jest w stanie zakłócić zdrowego myślenia człowieka.

Pamiętajmy, że sami musimy dojść do tego, co jest dla nas najlepsze. Owszem, powinniśmy słuchać opinii fachowców, jednak musimy zdawać sobie sprawę z tego, że wszystko to, co mówią w telewizji, czy też radiu wcale nie musi być prawdą. Może to być tylko czcze gadanie, które ma na celu namieszanie w głowie słuchaczom, telewidzom, czy też czytelnikom. Pamiętajmy – zanim podejmiemy decyzję i posłuchamy tego, co mówią w telewizji – zastanówmy się dwa razy.

Read Full Article